Tego mi było trzeba.

Znalazłam się dzisiaj w niebie 😁 .

Wiem , wiem , że nie powinnam opuszczać domowych pieleszy , ale po miesiącu siedzenia w domu dostawałam już lekkiego kota.

Ponieważ Ślubny korzystając z pięknej aury postanowił zmienić opony w aucie i koniecznie potrzebował towarzystwa wybrałam się z nim na działkę.

Czytaj dalej

Metamorfoza czyli w kamiennym (łupkowym) kręgu.

Prawie koniec.

Czekam jeszcze tylko na wykładzinę do przedpokoju , bo ten dywan co leży w tej chwili na podłodze doprowadza mnie już któryś kolejny rok do apopleksji.

Nawet gdybym go odkurzała 20 razy dziennie to i tak cudownie się na nim zbiera futro kotów 😦 .

Latem planujemy pozbyć się z domu sierściuchów i położyć terakotę lub panele winylowe . Czytaj dalej

Wrocławskie zoo .

Tak jak wspomniałam w ostatnim poście opisze Wam dzisiaj swój wypad do Wrocławia.

Początkowo miała być to typowo czysta relacja , postanowiłam jednak , że zmienię nieco jej charakter aby była bardziej lekkostrawna i lepiej się ją czytało.

Na wycieczkę wybrałam się z moim Papciem , gdyż on pomimo swoich lat ciągle jest głodny wrażeń . Rodzinę pozostawiłam bez żalu w domu aby uczciwie pracowała na chlebek i przyjemności pani domu 😀 , a sama w czwartkowy poranek pojechałam podbijać Wrocław. Czytaj dalej