Wrocławskie zoo cz 2.

Ta pogoda ocipiała . Wczoraj jeszcze prawie lato , a dziś co najmniej 10 stopni mniej i pizga tak  okrutnie , że co delikatniejsze drzewa zaraz połamią się jak zapałki .

Jak sobie pomyślę , że zaledwie 10 dni temu byłam we Wrocławiu i upajałam się ładną ciepłą pogodą to aż wierzyć mi się nie chce .

No ale co zrobić , trzeba już na stałe do menu wrzucić coś rozgrzewającego ,  definitywnie pożegnać lżejsze ciuchy i codziennie rano aplikować sobie rutinoscorbin co by nas jakieś draństwo nie dopadło . Czytaj dalej

Wrocławskie zoo .

Tak jak wspomniałam w ostatnim poście opisze Wam dzisiaj swój wypad do Wrocławia.

Początkowo miała być to typowo czysta relacja , postanowiłam jednak , że zmienię nieco jej charakter aby była bardziej lekkostrawna i lepiej się ją czytało.

Na wycieczkę wybrałam się z moim Papciem , gdyż on pomimo swoich lat ciągle jest głodny wrażeń . Rodzinę pozostawiłam bez żalu w domu aby uczciwie pracowała na chlebek i przyjemności pani domu 😀 , a sama w czwartkowy poranek pojechałam podbijać Wrocław. Czytaj dalej

Powrót do młodości – Żelazowa Wola .

Każdy chyba wie z czego słynie Żelazowa Wola .

To właśnie tam urodził się Fryderyk Chopin mimowolnie rozsławiając tę małą mieścinę na całą Polskę .

Miejsce w którym urodził się nasz wielki pianista i kompozytor znajduje się wewnątrz przepięknego parku .

Dawniej stał tam pałac , ale niestety spłonął , a to co do dziś pozostało , to w rzeczywistości są to dawne pomieszczenia dla służby . Czytaj dalej

Powrót do młodości – Arkadia .

Po wycieczce po pięknym Nieborowie , swoje kroki skierowałam do Arkadii.

Od razu ostrzegam – w Arkadii nie znajdziemy żadnego zamku, pałacu , ani nawet dworu . Cały urok tego miejsca skupia się tylko i wyłącznie na ogrodzie-parku .

Park romantyczny w Arkadii należy do najlepiej zachowanych zespołów tego typu w Polsce.

Można by rzec ( oczywiście z przymrużeniem oka ) , że park ten jest dziełem fantazji i ambicji jednej osoby – Heleny Radziwiłłówny. Czytaj dalej

Powrót do młodości – Nieborów .

Kiedy byłam piękna i młoda i chodziłam do szkoły , obowiązkowym punktem programu w tamtych czasach były wycieczki mające na celu przybliżyć nam kulturę i piękno naszego kraju .

Wiadomo jak to dzieciaki . Nie w głowach było nam podziwianie „cudów” naszego kraju , ale  z przyjemnością jeździliśmy na nie aby wyrwać się od szkoły. Czytaj dalej

W palmiarni.

Wybrałam się wczoraj na wystawę żywych motyli do łódzkiej palmiarni .

W jednym z pomieszczeń wygospodarowano przestrzeń dla tych przepięknych, kolorowych owadów które bez skrępowania latały sobie to tu to tam.

Ja trafiłam chyba na porę karmienia , bo większość z nich co chwilę latała do stołówki aby skubnąć arbuza albo melona .

CollageMaker_20190809_085038649.jpg Czytaj dalej

W muzeum.

W dzieciństwie i wczesnej młodości odwiedzanie przybytków mocno kulturalnych takich jak muzea , zamki ( np. Łańcut – 4 razy ) uważałam za nudę i stratę czasu. Chyba jak każdy w tym wieku wolałam poszaleć w innym niezobowiązujący miejscu niż w filcowych papuciach ślizgać się polerując parkiety muzeów . Czytaj dalej