O mnie.

Witam serdecznie wszystkich Czytelników na kontynuacji bloga „W świecie Rudej Blondynki”
Nie wiadomo kiedy , minęły prawie 4 lata odkąd blog powstał .
Mijały tygodnie , miesiące i lata kiedy moja „radosna twórczość” wyczerpała darmowy limit gigabajtów na WordPressie i zabawa się skończyła .
Wyjścia były dwa – zniknąć z wirtualnego blogowego świata albo kontynuować bloga . Padło na drugą opcję , która mam malutką nadzieję ucieszy choć garstkę czytelników.
Tym którzy poznali mnie już trochę przedstawiać się nie będę , natomiast nowym czytelnikom powiem tylko , że jestem kobietą w której jest trochę z blondynki i trochę z rudej stąd nazwa bloga .
Ponieważ odbieram świat bardzo emocjonalnie często moje decyzje podyktowane są odruchami serca , a nie rozumem – stąd blondynka , a ruda bo jak mówi stare przysłowie – rude jest wredne , a ja czasami jestem wredna aż do bólu 😉 😀 .
Za parę miesięcy stuknie mi półwiecze co naprawdę mnie przeraża , ale na pocieszenie mojej strapionej duszy dodam , że podobno wyglądam na dychę mniej . Informacja pochodzi , ze źródeł ze mną zaprzyjaźnionych więc może być mało wiarygodna 😉 , a także zupełnie obcych i przypadkowych gdzie można wziąć to za jakąś tam dobrą monetę 😉 😀 .
Ale nie metryka jest najważniejsza . Ważne podobno na ile człowiek się czuje .
Ja przez 20 % czasu czuje się jak dwudziestolatka , przez 50 % jak staruszka , a reszta zależy od dnia 😉 .
No to tak z grubsza już wiecie z kim macie do czynienia .
Dodam jeszcze , że na ogół jestem ponura jak listopadowa chmura gradowa , a dowcip u mnie leży i kwiczy co zresztą widać i słychać 😉 .
A teraz coś z ogólnych rzeczy .
Mam wielonarodową rodzinę – tzn. : męża , córkę , kotkę norweską leśną , kocurka syberyjczyka i dwa syryjskie chomiki 😀 😀 😀
Mąż jak to mąż – był , jest i pewno będzie , córka podejrzewam niedługo wyfrunie mi z gniazda zabierając swój zwierzęcy inwentarz – czyli chomiki 😉 .
Kotka Fretka to oczko w głowie pana domu ,a Tofik to maskotka wszystkich domowników , no może poza chomikami 😉 . W zeszłym roku dostałam go na Dzień Matki .
Kocurek śliczny , ale łobuz niesamowity . Nie raz na pewno przeczytacie o mojej „rozkosznej” rodzince i codziennych domowych perypetiach .
Jeżeli swoimi opowieściami nie wystraszyłam potencjalnych czytelników to zapraszam do śledzenia bloga .
RB

Reklamy