Wrocławskie zoo cz 2.

Ta pogoda ocipiała . Wczoraj jeszcze prawie lato , a dziś co najmniej 10 stopni mniej i pizga tak  okrutnie , że co delikatniejsze drzewa zaraz połamią się jak zapałki .

Jak sobie pomyślę , że zaledwie 10 dni temu byłam we Wrocławiu i upajałam się ładną ciepłą pogodą to aż wierzyć mi się nie chce .

No ale co zrobić , trzeba już na stałe do menu wrzucić coś rozgrzewającego ,  definitywnie pożegnać lżejsze ciuchy i codziennie rano aplikować sobie rutinoscorbin co by nas jakieś draństwo nie dopadło . Czytaj dalej

Wrocławskie zoo .

Tak jak wspomniałam w ostatnim poście opisze Wam dzisiaj swój wypad do Wrocławia.

Początkowo miała być to typowo czysta relacja , postanowiłam jednak , że zmienię nieco jej charakter aby była bardziej lekkostrawna i lepiej się ją czytało.

Na wycieczkę wybrałam się z moim Papciem , gdyż on pomimo swoich lat ciągle jest głodny wrażeń . Rodzinę pozostawiłam bez żalu w domu aby uczciwie pracowała na chlebek i przyjemności pani domu 😀 , a sama w czwartkowy poranek pojechałam podbijać Wrocław. Czytaj dalej